Czułeś kiedyś bicie swojego serca?
To takie zadziwiające.
Miarowe bah bah – bah bah.

Dawni ludzie, oniemieli z wrażenia, snuli opowieści: może to mały człowieczek zamieszkuje środek ciała zwany klatką piersiową (choć z pewnością nie jest uwięziony)? Może wybija rytm na swym gongu, do chóru całej ziemskiej orkiestry – stanowiąc idealne dopełnienie śpiewu ptaków, deszczu spadającego z liści i migotu gwiazd?
Bez tego sercowego rytmu, cały utwór stałby się przypadkową kakofonią – niezwiązaną ze sobą plątaniną chaotycznych tonów. Jest tak ważny, jak całe Twoje życie.
Bez niego, nie ma nic.

A oddech? Co z oddechem?

Nasze płuca prowadzą bowiem ciągłą rozmowę, wymianę z wszechświatem, nawet kiedy usta się nie poruszają.
Wdech… pytanie?
Wydech… odpowiedź.
A kto tu zadaje pytania? No właśnie, kto?

Oczy mrugają. To ich natura. Są podobne pod tym względem do gwiazd, tak jak i one, utrzymują całą galaktykę – konstelacje tęczówek, czarne dziury źrenic, mleczne drogi białek. Jeśli posłuchasz, usłyszysz śliski odgłos połączenia dolnej powieki z górną, coś jak kropla wody wpadająca do oceanu – czyste przypieczętowanie wyjątkowości tych kosmicznych struktur.
Usłyszysz ich historię, ten piękny, bajkowy romans.
W pocałunku bowiem łączą się na chwilkę, i zaraz znów są osobno. Ale później, znów się jednają. Można to nazwać siłą przyciągania, albo zwyczajną biologiczną reakcją – ale tak naprawdę – to nic innego niż miłość.

Nieuważność wiążę się z powstawaniem przyzwyczajeń. A przyzwyczajenia sprawiają, że przestajemy dostrzegać – na naszych patrzałkach i postrzegałkach jakby powstają martwe obszary, które przysłaniają widoki, unikalność każdego momentu. Wszystko zaczyna się wydawać takie samo.
A zdecydowanie nie jest.
Dawni ludzie byli zachwyceni cały czas. Pod wrażeniem tajemnicy życia. Zdumieni I poruszeni, owładnięci doświadczeniem, a przez to – żywi. A później wmówili sobie – że to wszystko jest całkiem zwyczajne, przyrodzone.
I w ten sposób dorośli.
Myślami zatkali uszy, oczy i usta.
Wzięli się za zarabianie pieniędzy i wymyślanie pragnień, biorąc na poważnie grę w życie.
Zapomnieli. Stali się martwi – za życia.

Ale nic straconego. Mogą w każdej chwili powrócić do krainy żywych. Wystarczy, że pozwolą sobie na przeżywanie. Bezmyślne i bez zastanowienia. Dziecięce, pierwotne. Machanie rękami, bo przychodzi fantazja, piszczenie ze szczęścia, kiedy pojawia się kaprys. Działanie, które “dorośli” etykietują jako głupie i bez sensu.

Tak, życie jest bez sensu.
Ale to najpiękniejsze “bez sensu”, jakiego możemy doświadczać.
I właśnie w tym momencie, w momencie prawdziwego doświadczenia – cały bezsens staje się magicznie sensowny.
A Ty znów zaczynasz żyć.

(Visited 12 times, 1 visits today)