Szczerze uszanowanko,

Drodzy państwo, UWAGA.

Podzielę się teraz z wami moim najważniejszym, życiowym wnioskiem, który jest totalnym game-changerem:

(fanfary)

Dopóki nie rozpoznasz swoich programów – jesteś UDUPIONY.

(fanfary cichną)

Żyjesz, myślisz, czujesz, kochasz, piszesz, czytasz, oglądasz, ROBISZ JAK ROBOT. Automatycznie, schematycznie, tak jak się nauczyłeś, tak jak kiedyś zinterpretowałeś. Żyjesz w emocjach zatrzymanych na poziomie 5 czy 6 latka, który nie dostał wymarzonej zabawki, albo którego tata wyszedł wyprowadzić psa na spacer, a tobie się wydawało, że cię porzucił.

Nawet nie wiesz, jak wyglądają twoje prawdziwe reakcje. 

Nawet nie wiesz, gdzie jesteś Ty. 

Nie znasz siebie, ani odrobinkę. 

Poznanie siebie i swojej wewnętrznej prawdy wymaga pracy.

Rozpoznanie tego, czym/kim naprawdę jesteśmy to nasze zadanie tutaj, misja każdego z nas. Jesteśmy tutaj właśnie po to, by przerabiać, by się wściekać, by się emocjonować, by instalować programy i je odinstalowywać, poszerzając swoje doświadczenie, poszerzając gamę czuciową na wszelkich płaszczyznach. By ogarniać, że nie jesteśmy swoimi emocjami, ale emocje są nasze i zamiast się z nimi bić, można je przyjąć i ukochać. Jesteśmy tutaj po to, żeby wypełznąć z małej, ciemnej, zimnej dziury, którą nazywamy humorystycznie STREFĄ KOMFORTU.

Mimo tego, że jest tam mało miejsca, i ktoś chyba zapomniał zapłacić rachunków za prąd – często siedzimy tam, bardzo długo, czasami nawet całe życie – może z przyzwyczajenia, może z braku wizji, może z przestrachu przed nieznanym, może z poczucia, że jest to jedyna możliwa opcja. Może z tego wszystkiego.

Możesz się tam nawet męczyć, nie móc oddychać, trzepać po podłodze swojej samotni jak karp w świątecznej siatce (w rytmie kolędy “bóg się rodzi, karp truchleje”), i nadal stamtąd nie chcieć wyjść, mimo, że drzwi są cały czas otwarte.

(karp nie ma tyle szczęścia)

Za drzwiami często czeka światło tak jasne, że razi. I oczy, przyzwyczajone do mroku, pieką niemiłosiernie. Skóra zdaje się mieć oparzenia 3-go stopnia, ego krzyczy “nieeeee, co ty robisz?”, a płuca nie wyrabiają z taką ilością świeżego powietrza. Wydaje Ci się, że to jakiś gaz trujący, armagedon, koniec! Helpunku!

Więc chowasz się z powrotem, bo przynajmniej znasz ten zaduch, znasz ten stan kiedy nie możesz złapać oddechu, przynajmniej wiesz na czym stoisz, nawet jeżeli nogi zapadają Ci się w kupie gówna (sic!). Niezależnie od tego ile odświeżaczy powietrza wokół siebie wypsikasz, niezależnie od tego ile ładnych słów użyjesz do opisania tego, gdzie się znajdujesz, nie zmieni to Twojej sytuacji. A jest ona w tej “strefie komfortu”, za przeproszeniem, najczęściej gówniana.

Znaczy jasne, można się do zapachu przyzwyczaić, ale czy nie lepiej wziąć łopatę i po raz pierwszy odetchnąć powietrzem świeższym, pachnątszym?

Może o zapachu wolności?

Popatrz na swoje życie.

Twoje życie jest odbiciem twoich wewnętrznych przekonań na temat świata, ludzi, siebie samego, twórczości, relacji, pracy, zdrowia, jedzenia, pieniędzy, twojej ścieżki – WSZYSTKIEGO. Większość z nich, nie powstało w procesie świadomym, tylko zostały poddane procedurze kopiuj-wklej, jak byłeś bardzo małym, kochanym i chłonącym wszystko dzieciaczkiem. Dzieciaczki uczą się poprzez zwykłe warunkowanie, na zasadzie “dziecko widzi – dziecko robi”, bez kwestionowania dogłębnie tego, czy to co widzą, na pewno jest dla nich optymalne, i czy tego w swoim życiu chcą.

Twoja relacja ze sobą i ze światem ukształtowała się na podstawie WSZYSTKICH doznań – zaczynając od życia w łonie matki, poprzez sposób w jaki się urodziłeś i doświadczenia z bardzo wczesnego okresu dzieciństwa, mimo tego, że wydaje Ci się, że nic nie pamiętasz.

Nawet to, czego nie pamiętasz – nawet to, czego nie jesteś świadomy – ma na ciebie nieustanny wpływ. Kluczem do uwolnienia się spod tego wpływu, jest właśnie rozpoznanie schematów, ścieżek i wzorów, a następnie – AŁA! – wyjście poza nie. 

Przekonania, które powstają na bazie słów, wydarzeń, rzeczy które “wziąłeś do siebie” – budują Twoją strefę (dys)Komfortu.

To jest właśnie to, czego się trzymasz – tych szlaków myślowych które dają określony rezultat, które przynoszą Ci konkretną korzyść.

Tak. Nawet jeżeli w tym momencie jesteś w toksycznym związku, dosłownie o krok od decyzji o odejściu, albo poważnie chory i  jeden kęs od zmiany odżywiania – z jakiegoś właśnie powodu jeszcze nie wykonałeś tego kroku. Ta sytuacja w której się znajdujesz, niezależnie od tego jak ona jest ciężka – daje ci jakieś korzyści. Na tyle duże właśnie, że jeszcze tego kroku nie wykonałeś.

Zastanów się, co daje Ci obecna sytuacja i czy jest podobna do jakiejkolwiek sytuacji jaką znasz, czy emocje są podobne do jakiekolwiek emocji, których doświadczałeś wcześniej. To może znacząco przybliżyć cię do odpowiedzi, dlaczego postępujesz właśnie w ten sposób i JESZCZE nie wywróciłeś swojego życia do góry dnem.

Przykładzik:

Jako dziecko nabrałam przekonania, że żebym została nagrodzona – muszę się dopasować, dostosować, nie mogę być sobą.  Przekonanie typu “Poświęć się – a zasłużysz na miłość”, ciągnęło się za mną bardzo długo, a każda z relacji potwierdzała moje przekonanie. Żyłam w cierpieniu, w oddaleniu od siebie – a jednocześnie trwałam w nim, bo dostawałam pozorną akceptację i miłość z zewnątrz. W pewnym momencie, kiedy się obudziłam – dostrzegłam patologiczny schemat z dzieciństwa, którym przepotężnie raniłam samą siebie, oraz osoby z którymi byłam w bliskich relacjach. Kiedy wyszłam poza wzór, i zaczęłam mówić prawdę, moją prawdę, czyli prawdę najważniejszą – chociaż głos się trząsł, a ego lamentowało – wszystko się zmieniło, nadeszła wolność. (TUTAJ, przeczytasz o tym więcej!)

Bam! To było tak proste i tak trudne, jak tylko to sobie potrafisz wyobrazić.

Ćwiczenie, część pierwsza (z trzech): 

1.Zrób mapę.

Weź kartkę/notes/dziennik/płótno/ścianę/chodnik (zawsze zachęcam do kreatywnej, bezgranicznej ekspresji) i podziel zaistniałą przestrzeń na kilka kwadratów (albo kółek, trójkątów, plam – nie ograniczaj się!)

W tych kwadratach (czy innych tworach) wypisz nazwy ważnych dla Ciebie obszarów życiowych. Na ten przykład:

  • Relacje
  • Ja
  • Twórczość
  • Zdrowie
  • Pieniądze
  • Podróże
  • Rozwój
  • (Wszystkie inne aspekty Twojego życia, które jeszcze chcesz uwzględnić w procesie uwalniania.)

I… wypisz wszystkie stwierdzenia i towarzyszące im emocje, odnoszące się do tego, jak jest TERAZ, kiedy myślisz o tych rzeczach. Szczerze, niecenzuralnie, zwierz się sam sobie.

Pisz wszystko, co Ci przyjdzie do głowy. Podkreślam – WSZYSTKO. 

Podkreślam to dlatego, że bardzo wielu z nas ma tendencję do cenzurowania, pomijania, wypierania – nawet jeżeli słowa kierowane są do nas samych – nawet jeżeli jest to tylko głupiutkie ćwiczonko samorozwojowe, którego nie musisz nikomu pokazywać.

(Ono nie jest na ocenę. Nawet, jeżeli by było, to Arbuzen może Ci dać tylko wesołą gwiazdkę, po prostu za to, że jesteś.)

Przypominam – TE SŁOWA, KTÓRYCH NAJBARDZIEJ NIE CHCESZ PISAĆ, KTÓRYCH SIĘ NAJBARDZIEJ BOISZ “WYPUŚCIĆ” ZE SWOJEGO WNĘTRZA – ONE WŁAŚNIE NAJBARDZIEJ TEGO POTRZEBUJĄ. 

I często są kluczem, do zrozumienia Twoich impulsów i zachowań.

Gotowe? W takim razie:

2.Popatrz na to co napisałeś i zadaj sobie pytania:

  • Czy jestem szczęśliwy z tym, jak jest teraz?
  • Jakie emocje przeważają w moim życiu?
  • Czy moje wybory są rzeczywiście moje?
  • Gdzie w tych obszarach, o których napisałem, znajdują się ukryte “muszę”, “powinienem”, “wypada”…?

3.Obserwuj i Wyrażaj. 

Co dzieje się z Tobą, kiedy na to patrzysz? Jeżeli cokolwiek się w Tobie wzburza, gotuje, przewraca – jest to idealna okazja, żebyś wysłuchał tej części Ciebie, która ma Ci teraz coś do powiedzenia. Jeśli chce Ci się płakać z niemocy, płacz. Jeśli czujesz złość do siebie, ogarniającą i olbrzymią – krzycz, idź wybiegaj swoją złość, maluj najciemniejsze rzeczy, poszarp kartkę, włącz muzykę i wyraź w tańcu swój ból, pisz o nim aż nie wypiszesz ostatniego długopisu.

Kiedy już się nazłościsz, nakrzyczysz, napłaczesz i nażalisz – pomyśl sobie, że sam to stworzyłeś. Piękny, słodko-gorzki spektakl Twojego życia, ultra-wciągający film – obfity w emocje, wydarzenia, Twoje własne uzewnętrznienie.

Teraz, kiedy masz tego świadomość, możesz wyreżyserować coś z zupełnie innego gatunku. Ty decydujesz, czy to czas na wbijający w fotel zwrot akcji. 

Programy mogą mieć nad tobą kontrolę tylko wtedy, kiedy pozostają ukryte i niezidentyfikowane. Lub wtedy, kiedy im na to pozwalasz.

Jeżeli dobrnąłeś do końca tej części, uczciwie i bez przekrętów – GRATULUJĘ. Być może jest to właśnie Twoje pierwsze wychylenie się poza okienko Twojego bunkra.

W następnych częściach tego cyklu, wybierzesz się jeszcze dalej, na przechadzkę po wrażliwych gruntach programów ego, wesołych równinach ekstazy duszy i bezgranicznych rubieżach Twojej prawdziwej, zaktualizowanej Strefy Komfortu, którą z lekkością będzie można już tak nazwać.

Bo Strefa Komfortu, ta PRAWDZIWA – jest właśnie strefą wolności i prawdy.

I  dzieli Cię od niej tylko jeden krok, a raczej jedna zmiana perspektywy.


Gdzie znajduje się teraz Twoja Strefa (dys)Komfortu? Jak ona wygląda? Co Cię w niej jeszcze trzyma? Możesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami, wszystkim czym tylko chcesz – tutaj, albo w grupie Przestrzeń Prawdy, która jest bezpiecznym miejscem do rozpisania.

Chcę dawać Ci jeszcze więcej z mojej wiedzy i doświadczenia. Jeśli to co robię, jest Ci bliskie i wymiernie pomaga Ci w życiu, byciu, stawaniu się tym, kim chcesz być – dołącz do grona Arbuzenowych Patronów-Stróżów, którzy będą dodatkowo rozpieszczani sneek-peekami z tworzonej przeze mnie książki i jako pierwsi otrzymają dostęp do bazy tekstów audio… Dzięki Tobie, prawda, odwaga i wolność tworzą świat takim, jakim chcemy go widzieć! (KLIK w uśmiechniętą Olę!)

 

 

(Visited 146 times, 1 visits today)